Lifestyle
Komentarze 3

A few words about loneliness during „the times of the disease”

Quarantine in Europe is quite a strange period and everyone experiences it in a different way. From my perspective, it is also quite a difficult time, because the quarantine began shortly after my arrival in Amsterdam, so I was physically cut off not only from friends and family in Poland, but also from the possibility of making new acquaintances here on the spot. Even if the quarantine rules here are not too strict, all events where new friends could be met are still canceled.

Czas kwarantanny w Europie to dosyć dziwny okres i każdy przeżywa go w inny sposób. Z mojej perspektywy jest to też dosyć trudny czas, ponieważ kwarantanna rozpoczęła się tuż po moim przyjeździe do Amsterdamu, więc zostałam fizycznie odcięta nie tylko od znajomych i rodziny w Polsce, ale także od możliwości zawarcia nowych znajomości tutaj na miejscu. Nawet jeśli tutejsze zasady kwarantanny nie są zbyt rygorystyczne, to wciąż odwołane są wszelkie wydarzenia, na których można by poznać nowych przyjaciół.

Ghost town

On Friday evening I was on a fairly long walk in the city center and there was no living soul! Literally the whole city was mine. It was quite a shocking sight for me. Individual bikes rode from time to time. Dam Square, one of the most tourist spots in Amsterdam, where the royal palace is also located, I was able to photograph it without almost a single person in the background – I don’t know if there was ever such a possibility during the day. I think that someday these photos can become important evidence documenting the history that is happening right now.

W piątek wieczorem byłam na dosyć długim spacerze w centrum miasta i nie było tam żywej duszy! Dosłownie całe miasto było moje. Był to dla mnie dosyć szokujący widok. Pojedyncze rowery przejeżdżały od czasu do czasu. Dam Square, jeden z najbardziej turystycznych punktów w Amsterdamie, gdzie również leży pałac królewski, udało mi się sfotografować bez niemalże ani jednej osoby w tle – nie wiem czy za dnia była kiedykolwiek taka możliwość. Myśle, że kiedyś te zdjęcia mogą stać się ważnym dowodem dokumentującym historię, która dzieje się obecnie na naszych oczach. 

Dam Square
Dam Square

“Solitude is fine but you need someone to tell that solitude is fine.” ― Honoré de Balzac

In these conditions, it is not difficult to feel a little lonely, in addition to seeing such a ghost town. In general, I am a person who likes her own company and I like to spend time with myself, which is why the feeling of loneliness probably came to me quite late, after only two months. The norm is for me to go alone to a cafe or to the cinema, and if there were any public places open, this would probably look like my afternoons here.

W tych warunkach nie trudno poczuć się odrobinę samotnym, dodatkowo widząc takie miasto duchów. Jestem ogólnie rzecz biorąc osobą, która lubi swoje towarzystwo i lubię spędzać czas sama ze sobą, dlatego poczucie samotności chyba doszło do mnie dosyć późno, bo dopiero po dwóch miesiącach. Normą jest dla mnie wyjście w pojedynkę do kawiarni lub do kina, i gdyby funkcjonowały jakieś miejsca publiczne, to tak wyglądałyby pewnie moje popołudnia tutaj. 

However, the moment came when I had too much of myself – I probably got to know almost all my black thoughts haha;) Every day I zoom with friends and family, sometimes even for a few hours, but I started to notice that this virtual equivalent of keeping in touch ceases to be enough for me . The crisis came when I realized last week that for the next contact in physical form, I have a few good days ahead – I felt for the first time that I could not be only in my own company for so long. Even the beauty that surrounds me here was not comforting in any way.

Jednakże przyszedł moment kiedy miałam samej siebie już za dużo – poznałam chyba już prawie wszystkie swoje czarne myśli haha;) Codziennie jestem na zoomie z przyjaciółmi i rodziną, czasami nawet po kilka godzin, ale zaczęłam zauważać, że ten wirtualny odpowiednik utrzymywania kontaktu przestaje mi wystarczać. Kryzys nadszedł, kiedy uświadomiłam sobie w ubiegłym tygodniu, że do kolejnego kontaktu w formie fizycznej, czeka mnie jeszcze kila dobrych dni – pierwszy raz poczułam, że nie dam rady być tylko w swoim własnym towarzystwie aż tak długo. Nawet piękno, które mnie tutaj otacza nie były w żaden sposób pocieszające.

These flowers are on many buildings and smells like heaven

A certain sense of apathy came over me. I think that each of us once experienced it, for me it is a rather rare feeling, but in the end it came to me. Looking at the wall, lack of appetite and the typical „weltschmerz” (one of my favorite concepts from Polish lessons from the Romantic period, i.e. „pain of the world”), i.e. a sense of meaninglessness. It got serious.

Naszło mnie pewne poczucie apatii. Myślę, że każdy z nas je kiedyś przeżywał, dla mnie jest to raczej uczucie bardzo rzadkie, ale w końcu mnie naszło. Patrzenie się w ścianę, brak apetytu i typowy „weltschmerz” (jedno z moich ulubionych pojęć z lekcji j. polskiego z okresu romantyzmu , tzn. „ból świata”), czyli poczucie braku sensu. Zrobiło się poważnie. 

Take action

I knew exactly what to do then, because in the theory of self-improvement I am great, but with practice it is different. You have to force yourself to do something that gives you joy, a sense of satisfaction, but which is not a job. In my case it is taking pictures, so I forced myself to leave the house with the camera. I took a picture of one, two, ten – drama, I don’t like anything, nothing came out as I would like (after a few days I looked at it a second time and it probably wasn’t that bad), tears were closing under my eyelids, so I said to myself – just go ahead, no matter where, at a fast pace, to raise the heart rhythm.

Wiedziałam dokładnie co należy wtedy zrobić, bo w teorii o samodoskonaleniu jestem świetna, natomiast z praktyką bywa różnie. Trzeba zmusić się do zrobienia czegoś co sprawia Ci radość, jakieś poczucie satysfakcji, ale co nie jest pracą. W moim przypadku jest to robienie zdjęć, więc zmusiłam się do wyjścia z domu z aparatem. Zrobiłam zdjęcie jedno, drugie, dziesiąte – dramat, nic mi się nie podobało, nic nie wychodziło, tak jak bym chciała (po kilku dniach spojrzałam na nie drugi raz i chyba jednak nie było tak źle), łzy cisnęły się pod powiekami, więc powiedziałam sobie – po prostu idź przed siebie, nie ważne gdzie, byle szybkim tempem, żeby podbić rytm serca. 

It turns out that a 1.5-hour walk and ten thousand steps to your favorite music makes a huge difference!

During this walk various thoughts came to mind, many of them painful but important. And now I come to the conclusion, have we ever had so much time for self-reflection? With today’s rush at work and after, we rarely have time to really reflect on our feelings and what they are caused by. I think that I will not learn a new language, I will not make a six pack on my stomach and I will not learn how to bake (I do not have super excessive ambitions when it comes to cooking skills), but I will learn a lot of new things about myself and I hope that I will get out of this all quarantine as a slightly better person. Keep fingers crossed!

Okazuje się, że półtoragodzinny spacer i dziesięć tysięcy kroków przy ulubionej muzyce, robi ogromną różnicę!

W czasie tego spaceru w głowie obijały się różne myśli, wiele z nich bolesnych, ale ważnych. No i teraz dochodzę do wniosku, czy kiedykolwiek mieliśmy tyle czasu na samorefleksje? Przy dzisiejszym pędzie w pracy i po, rzadko kiedy mamy czas żeby naprawdę zastanowić się nad swoimi uczuciami i czym są one powodowane. Myślę, że nie nauczę się nowego języka, nie zrobię kaloryfera na brzuchu i nie nauczę się piec (akurat nie mam super wygórowanych ambicji, jeśli chodzi o zdolności kuchenne), ale nauczę się wiele nowych rzeczy o sobie i mam nadzieję, że wyjdę z tej całej kwarantanny jako odrobinę lepszy człowiek. Trzymajcie kciuki!

S.

3 komentarze

  1. Andrzej napisał(a):

    Piękne przemyślenia. Rozumiem Ciebie dobrze – miałem takie same. Ale wygląda na to, że mieszkańcy Amsterdamu, jak nie ma imprez i otwartych pubów, nie lubią wychodzić z domu. Byłem w lipcu ubiegłego roku na tym placu, to były tam tłumy.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s